Światowy Dzień Miłośników Książek,
zatem wśród nich zrobiłam porządek.
Takie cegły mam nie lada,
czy do czytania się nada?
Przy łóżku je sobie układam w rządek.
Łatwo się czyta, nawet w oryginale.
Chodzi o Marcela Prousta, mowa pusta.
Życiorys Dostojewskiego po francusku,
to jakby młotem dostać w łóżku. 💫🙇
*
Ja się tu pytam, czy ktoś Biesy przeczytał?😴
| Dobry sposób, na bezsenność, takie mądrości z czeluści wyjęte. | Dawno nie tknięte. | Te inne, lekkie, łatwe i przyjemne, dość przyziemne, to do snu nie koją💤 |
"Życie pełne radości i problemów potwierdza moją przynależność do rodzaju ludzkiego. Co czyni mnie odrębnym, to ścieżka wybrana, aby po niej iść. Nikt nie pójdzie tędy dla mnie, ani ja nie mogę zmieniać drogi, by kogoś zadowolić. "
„Ta skorupa, która otaczała moje życie, która przeszkadzała mi przeżywać i kochać, teraz pękła, a siła programu Al‑Anon wypełnia pustkę, która przez lata trzymała mnie z daleka od życia”.
As We Understood...
~~
Makaron z sosem pomidorowym, ogórek małosolny, galaretka morelowa, kompot śliwkowy.
Kto dziś jeszcze książki czyta?
OdpowiedzUsuńRaczej komunikacja jest obrazkowa, mem'owa i emotkowa:)))
Ludzie więcej piszą niż czytają.
Czy ktoś np. Księgi Jakubowe przeczytał?
Ile ja kiedyś książek czytałam i znajdowałam na to czas. A pracy miałam o wiele więcej niż teraz.
OdpowiedzUsuńWidzę, że nie mam już takiej cierpliwości. Poza tym wychodzi dużo chłamu, albo płytkie, albo dziwaczne.
Kryminały to tylko brutalne, zawikłane, a często z rozważaniami oderwanymi od głównego wątku.
Gdyby Księgi Jakubowe były w naszej bibliotece, to bym spróbowała, choćby z ciekawości, ale raczej bym nie przebrnęła.
Coś tam zawsze mam do poduszki, ale czytam to wiecznie...
Zbytnio ambitnego planu czytelniczego nie mam,
Usuńale lubię np tłumaczenia porównywać,
Kubusia Puchatka z Fredzią Phi-Phi,
obydwa wydania w domu mam.
Albo też czasem z nudów, Madame Bovary czytam, polsku i francusku, obydwie wersje mam.
Szkoda, że czasu i sil coraz mniej,
ale gimnastyka umysłu wskazana.
W podstawówce, to to pod pierzyną czytałam do światła latarki,
Anielkę Prusa i płakałam, a w dzień Anie z Zielonego Wzgórza.
Teraz ponoć nowe tłumaczenie się pojawiło,
Zielone dachy, czy jakoś tam:
https://19czwartych.art.blog/2022/02/02/zieloneszczyty/
i w Gilbercie się kochałam....
Ale widzę, że ty masz ambitny plan czytelniczy...😉
OdpowiedzUsuńDużo czytałam, nie tylko z racji zawodu.
UsuńKiedyś internetu nie było, to i czasu więcej.
Do biblioteki już nie chodzę, niczego tam dla siebie nie widzę.
Jakiś czas, sama bibliotekarką byłam, nawet bibliotekę urządzałam od podstaw.
Jednak na czytanie tam czasu nie było.
Lektury trzeba było czytać by dzieciom konkursy wymyślać.
Sporo mam w domu książek, część rozdałam.
Jakieś leżą jeszcze książki wybrane z przeglądu Reader's Digest.
Człowiek gapi się w telewizor lub radia słucha.
Czytelnictwo leży:)))
Mnie już oczy łzawią od czytania.
Życie niesie tyle problemów, że zagłębiam się w poradnikach.
UsuńO schizofrenii, to z 5 książek mam, ale to nic nie daje.
Teoria sobie a życie sobie.
Księgarnia kiedyś w pobliżu była,
Usuńale zamknięta już dawno.
Tam teraz apteka i restauracja.
Czytałam to, nad czym ubolewasz:
Usuńhttps://dezinformacjeikonfabulacje.blogspot.com/2024/08/zniszczyc.html
Anglia już ma dość.
OdpowiedzUsuńTo koszmar jest, a co nas czeka, no nie wiem...
Ty widzisz to na szczęście inaczej, przynajmniej co do Francji.
Do Francji imigranci przybywali już dawno temu,
Usuńpo odzyskaniu wolności, z Algierii, Maroka, Tunezji...
i innych krajów zamorskich, wszak, to obywatele francuscy są, język wspólny mają.
Do Anglii podobnie, wszak Indie i inne kraje jako kolonie miała.Nawet nad Kanadą, panowanie do dziś jakieś ma.
A do Niemiec, to Angela Merkel, uchodźców sprowadziła,
może za to, że Hitler i naziści tyle narów wymordowali,
taka kara i karma wraca.
Pół Afryki, to ich kolonie były, znaczy francuskie i dalej tam francuskim się posługują.
Do tej pory, Francja Polinezję ma i inne kraje zamorskie.
Sporo książek było, które mnie zachwyciły,
Usuńktóre już w późniejszym wieku czytałam
"Przeminęło z wiatrem" choćby, czy "Krystyna, córka Lawransa
czy biografia rzeźbiarza Augusta Rodin, no sporo wspominam.
Lektury szkolne, pomijam.
w liceum, to żeśmy sobie z rąk do rąk podawali,
książkę hrabiego de Sade,
tytułu nie pamiętam, coś o zboczonych zakonnikach było
skąd wiem, skąd sadyzm pochodzi:D
U syna w bloku jest na dole przy wejściu mała czytelenka.
UsuńWidna, z miejscem do siedzenia, przyjemna, zawsze otwarta.
Tam ludzie książki przynoszą lub wymieniają się.
Sama wczoraj dwie sobie pożyczyłam:
A.Szczeklik- "Nieśmiertelność"
Ellen G.White- Życie Jezusa"
Przeczytam, oddam, swoje dorzucę.