Rośnie w siłę frankofobia,
choć tam wszędzie ekologia.
Łóżka z tektury, tak to leci,
materace z rybackich sieci,
krzesła z nakrętek od butelek,
jeszcze innych rzeczy wiele:
pufy ze spadochronów,
"sacre bleu", do stu piorunów.
Stoliki z lotek,
wedle plotek.
Metal z wieży Eiffla w medalach,
a każdy ciągle na coś nap.....ala.
Posiłki w 60 % wegetariańskie,
jedzenie do syta, wielkopańskie.
Narzekają bez powodu,
sportowcy nie umrą z głodu.
smaczne, a tu narzekania do cholery.
Świeże bagietki i inne pieczywa,
do tego owoce i warzywa,
by być silnym i zdrowym, się spożywa.
Wśród zakazanych produktów znalazły się m.in. frytki i awokado. Zakaz ten nie jest jednak bezpodstawny – chodzi o kwestie bezpieczeństwa i ochrony środowiska.
Wioska z budynków z drewna,
14,500 osób mieści, to rzecz pewna.
Chłodniej tam o 6 stopni bez klimy,
rurami z geotermii, wodą chłodzimy.
Potem będą biura, apartamenty,
po co pisać te przekręty.
Wszędzie pełno świeżej wody,
do picia i do ochłody.
Rozpętała się od igrzysk frankofobia,
a tam nawet zniczem rządzi ekologia.
Tak się to mieć ma,
by jak najmniej CO2.
Uczta u Dionizosa czy Bachusa,
katolickie świętoszki porusza,
to z braku wiedzy, wynika ta fobia.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bogowie_olimpijscy
Tu link do Ostatniej Wieczerzy przeze mnie haftem krzyżykowym, wyhaftowanych.
Jakoś żadnego podobieństwa nie widzę!
https://irsila74.blogspot.com/search?q=ostatnia+wieczerza
Takie różne obrazy sobie na emeryturze haftuję.
Prócz pisania niby limeryków,
takie hobby mam i jeszcze ogródek, do którego coraz mniej sil mam.
*
Odwaga do Zmian
Dzień po dniu w Al-Anon II
na dzień: 30 lipca
Często słyszałem, że szczęście to praca wewnętrzna, a w większości przypadków mogę być szczęśliwy w takim zakresie, na jaki się zdecyduję. Często jednak zauważam, że szczęście znika. Wiem, że to nierealne spodziewać się, że będę szczęśliwy przez cały czas, ale myślę, że mógłbym osiągać ten stan o wiele częściej, gdybym wykazał stanowcze zaangażowanie w decyzję bycia szczęśliwym. Ja natomiast wybieram szczęście, a potem wyrzekam się go przy pierwszych oznakach trudności. Jak głębokie jest moje zaangażowanie, jeśli pozwalam, by nawet niewielkie trudności pozbawiały mnie dobrego samopoczucia? Zaangażowanie wymaga pracy; jest dyscypliną. Kiedy podejmuję decyzję, muszę zapytać sam siebie, czego naprawdę pragnę i czy jestem gotów na to zapracować. Stare nawyki są trudne do pokonania. Jeśli miałem długotrwały nawyk reagowania na problemy uczuciem bezradnej ofiary, to podjęcie decyzji bycia szczęśliwym może nie być łatwe. Pomaga czasami zmiana nastawienia: mógłbym może spojrzeć na problemy jak na szansę głębszego zaangażowania się w swoje wybory. Innymi słowy, każda trudność może mnie pobudzać do obstawania przy tym, co naprawdę myślę: ja chcę być szczęśliwy.
Przypomnienie na dziś
Kiedy dokonuję wyboru, a potem trwam przy nim, uczę siebie, że mój wybór ma znaczenie, a ja jestem warty zaufania. Mam szansę dzisiaj zaangażować się w jeden z moich wyborów.
„Nasze prawdziwe życie zależy od tych ciągle powracających spraw, dopóki nie znajdziemy na nie wewnętrznej odpowiedzi”.
Robert Frost
~~
Gulasz, kasza jeczmienna, ogórki małosolne, delicje, czereśnie i morele.
Wody do picia wiele, kompot śliwkowy.
U mojej teściowej wszystko po francusku,
zegarek na ścianie, piesek na łańcuszku😁....
Zegarek na ścianie, godzinę wskazuje,
piesek na łańcuszku, teściowej pilnuje💃💁
Wyłączył film, to można tu posłuchać, uchacha.:
https://www.youtube.com/watch?v=mLShfjtx1lM







