Kiedyś w mojej młodości,
na te okazję wianki się wiło
i się szło do kościoła i się je święciło.
Różne pamiętam ,
z rozchodnika z bławatka ,
z mięty, z koniczyn białych i czerwonych
z liści piwonii
z liści i owoców poziomek,
jakieś inne jeszcze zioła zbierałam...
Ale od kiedy do miasta się wyprowadziłam,
lub też mnie posłano, bym lepiej miała
a to już ponad 57 lat temu było,
to wianków na tę okazję nie wiłam, nie święciłam.
Jednak od kilku lat, je czasem wiję i sobie o tym przypominam ,
małą dziewczynkę w sobie odkrywam
i wianki tworzę sobie
o Panu Bogu wspominając,
jakie cuda natury nam dał.
Choćby wczoraj, kiedy połacie terenu przemierzałam wraz z mężem,
ja o kuli, by ten urząd miasta odnaleźć
i podatek od wieczystego użytkowania zapłacić
a wpierw wyjaśnić dlaczego nam obojgu po 70 zł policzono,
od tego terenu, na którym gdzie blok
i to obok w tym ogródeczek, który zajęłam od lat...
Gdzież oni się ulokowali? Nowohucka1,nigdy tam nie byłam !
No szczerze przyznam,
że mile jestem zaskoczona,
jak miasto o zieleń dba,
wszelkie pasy zieleni, łączką kwietną pokrywa.
Zatem sobie troszkę na wianki tej łączki uszczknęłam i takie oto wianeczki,
wczoraj uwiłam a właściwie nitką w kółka splotłam.:
Nawet na wsi bym tyle ziół nie znalazła.Niestety, sił w nogach brak,
by do kościółka dziś iść i je poświęcić.
Dzięki Boże, że rano jakichś liści żywokostu sobie naszarpałam
z odrobiną korzenia, gdyż ta maść niedźwiedzia już mi się kończy.
Przecież nie będę z bólu wyła.
Jakoś te liście żywokostu wywałkuję, z kremem połączę ślimakowym,
przereklamowanym , lub wazeliną czy olejem,
na stawy bolące nałożę, bandażem okręcę i jakoś przetrwam.
Dzięki Ci Bożę za leki, z twojej apteki,
gdyż za wszystko tu trzeba płacić,
a Ty darmo nam dajesz.
Nam tak samo liczą jak
OdpowiedzUsuńTobie i jeszcze podnieśli parking z 12 zł do 57 choć wcześniej jedną część czyli 3000 zł to każdy z nas się dokładał. Szukają pieniędzy .
U mego syna na blokowiskach, podobnie jest.
OdpowiedzUsuńPłatne parkingi zamierzają wprowadzić,
tym bardziej, że obok salę widowiskowo-teatralną czy jakąś tam budują.
Osiedla zagęszczone do granic mocy.
Szpilki nie wciśniesz.
No i jak tu żyć?
Dobrze, że na starej hucie mieszkam,
w mieszkaniu odziedziczonym po rodzicach,
za które przez 10 lat żeśmy spłacali,
by na własność je mieć.