Dziś nad ranem 4-5piąta z bólem głowy się przebudziłam,
chwilę poleżałam, ale nie przeszło.
Z wysiłkiem kawę sobie zrobiłam,
etopirynę sobie zażyłam, której to fiolkę wczoraj kupiłam,
podobno aspiryna na wszystko pomaga.
Od żołądka boleści mam,
aż się słaniam, zatem kwas Bołotowa do wody z cytryną wcisnęłam,
ponoć na wszelkie raki pomaga
potem jak do l.... szlam,
to odkasływałam, plułam jakąś flegmą , czymś od żołądka.
Może to pyłki od roślin tak na mnie działają,kto raczy wiedzieć?
Katar mam poza tym, chustek nakupiłam.
Do banku poszłam obok, kilkanaście metrów dalej
i kasę syna wybrałam,
gdyż mi już na jedzenie brakuje.
Obowiązkowe zakupy potem poczyniłam,
a przy kasię się okazało, że cena karkówki promocyjna, to ściema,
zatem oddałam i tylko jeden kawałeczek zostawiłam za 22, zł kg z czymś.
Kurczaka do tego kupiłam.i już go w sumie nie ma,
gdyż synek wszystko zjadł po tych anzorinach i piwach,
resztki na rosół wygotowałam,
melatonina będzie, jak znalazł.
Cena truskawek, zabójcza była,
prawie 10 zł za pół kilo tam.
A u nas w pobliskim sklepie i warzywniaku 14 zł za kilo dorodnych.
Zatem mąż zszedł i sobie kilo kupił .
Ja za truskawkami nie przepadam,kilka krzaczków w ogródku mam,
ale późne są, jeszcze nie owocują.
Jeszcze z rana, baniak 10 litrów wody do ogródka zniosłam i roślinki podlałam
w tym i moje pomidorki,
które tam hartuję.
Pierogów ruskich z trudem nalepiłam, gdyż dawno nie było.
Kąpiel w wannie sobie zrobiłam, włoski umyłam, płukankę wrzuciłam,
gdyż jutro uroczysta msza będzie w rocznicę pierwszej komunii wnusi
i nie wypada tam nie być.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz